Nie jesteś swoimi myślami.

Witaj!

Jesteś tu, więc znaczy, że czegoś szukasz. Nie wiem czego i nie mam pojęcia czy to znajdziesz. Jednak jeśli tu jesteś, być może jest to celowe. Wiedz, że to, co tu piszę jest i było dla mnie wielkim odkryciem. Na pewnym etapie mojego życia przyczyniło się do tego, że zaczęłam na nowo odkrywać świat. Był to kolejny krok dla mnie w wielkiej podróży w poszukiwaniu świadomości. Co odkrywałam? O tym będzie na samym końcu naszej wspólnej dzisiejszej rozmowy.

Cały otaczający nas świat tworzą nasze myśli. Tak, dokładnie. To, że drzewo jest zielone, że niebo niebieskie, że lody są słodkie i że jesteś taki właśnie jak dziś jesteś, w jaki sposób odczuwasz emocje i żyjesz. To wszystko sprawiły Twoje myśli. Bo przecież ktoś kiedyś powiedział Ci, że ten kolor to właśnie zielony, a te emocje to złość czy radość, więc Ty teraz wiesz i tak myślisz. Jeśli myślisz, że jesteś człowiekiem sukcesu, jesteś nim. Jeśli myślisz, że masz pecha w życiu, tak jest. Więc może to, co Cię otacza, to iluzja Twoich myśli i wystarczy je zmienić, by Twoja rzeczywistość stała się inna?

Umysł to tylko narzędzie, reaguje na wszystko, wypełnia głowę milionami różnych myśli, z których żadna nie określa Cię bardziej niż piegi na nosie.”

Tak dokładnie jest. Twój umysł codziennie zbiera tysiące, a być może i więcej informacji, które tworzą w Twojej głowie myśli. I te korzystne, i te niekorzystne. Zastanawiasz się, czy tak miało być, co robić, jak to się dzieje, dlaczego, co dalej, jak to wykonać, analizujesz sytuacje, ludzi, zdarzenia… Jedna myśl goni drugą… zatracasz się w to, by rozumieć, odczuć, poznać, wiedzieć…

Opowiem Ci historię mojej znajomej. Jej historia, która nadal trwa, bardzo wiele mnie nauczyła i jest dla mnie wielką przestrogą. Nazwę ją Anną, choć w rzeczywistości ma inaczej na imię. Anna jest bardzo ambitną i mądrą kobietą. Sprawuje stanowisko w dużej firmie, zajmując się tam rozwojem personelu. W tym roku zakończyła jeden projekt szkoleniowy na około tysiąc osób i rozpoczęła następny. Jej dzień polega na tym, że wstaje rano i jej pierwsza myśl jest taka, co będzie dziś w pracy. W drodze do niej w myślach układa sobie, co ma zrobić. W pracy daje z siebie 100%, zajmując się niejako trzema stanowiskami jednocześnie. Kiedy kończy pracę, myśli o tym, co zrobiła źle, o tym, czego nie zrobiła i ile pracy jej jeszcze zostało. Po powrocie do domu nie może zasnąć, bo myśli o kolejnym dniu, myśli jak coś zmienić, myśli, myśli… i stara się zrozumieć, jak to się dzieje, że nic nie może zmienić. Nie jeździ na urlop, bo gdy ma dzień wolny, myśli tylko o tym, co się w pracy dzieje. Jej życie prywatne stoi pod znakiem zapytania, bo jej myśli są tak wszechobecne, że nie ma chwili, którą mogłaby poświęcić swoim bliskim. Nie zauważa zmian pór roku, a dzień za dniem przemyka jej niezauważalnie. I tak działa już od kilku lat ciągle myśląc… Zaczyna podupadać na zdrowiu, a ona nadal myśli i stara się być perfekcyjna… Nie zauważa już piękna codzienności, wartości chwili czy prostoty małych przyjemności… jej myśli gonią jedna za drugą…

Patrząc i obserwując Annę, wiele zrozumiałam. Jak groźne mogą być nasze myśli, jeśli nie jesteśmy ich świadomi. Kiedy koncentrujemy się na myślach, one odciągają nas od chwili obecnej. Nie pozwalają przeżywać jej teraz, a przecież tak naprawdę tylko ona się liczy. Spójrz na siebie… czy jesteś świadomy, ile właśnie w tej chwili przemknęło Ci myśli? Jak często koncentrujesz się na swoich myślach? Roztrząsasz coś, co już było lub, co gorsze, myślisz, co może się zdarzyć, choć nie masz zupełnie pojęcia i nie możesz mieć pewności, czy tak będzie.

„Ludzie nie są swoimi myślami, ale tak sądzą i to sprowadza na nich różne smutki.”

Dokładnie. Nie jesteś tym, kim myślisz, że jesteś. Bo skąd się biorą myśli? Od Ciebie? Czy na pewno? A może to otoczenie wpływa, że się tworzą? A ja Ci powiem, że nie jest ważne skąd się one biorą, ważne, żeby mieć świadomość, że są, że wpływają na Ciebie, ale NIE SĄ TOBĄ. A jak być ich świadomym? Po prostu wiedzieć, że są.

Jedna z moich znajomych zadała mi kiedyś pytanie, jak się pozbyć myśli. I w ogóle po co się ich pozywać, one przecież pomagają wyciągać wnioski uczyć się, zdobywać doświadczenie.

Jak się pozbyć myśli? Jest to bardzo banalne. Wystarczy nie poświęcać im swojej uwagi. Niektórzy ludzie lubią rozmyślać o tym, co się wydarzyło. Jak by było, gdyby postąpili inaczej. Inni zaś mają skłonności do rozmyślania, a co będzie jeśli… Jeszcze inni filozofują i wytaczają długie wywody nad przysłowiowym „rozlanym mlekiem”. I do czego to prowadzi? Do tego, że tracą cenne chwile na myśli, które nie są potrzebne. Więc jak pozbyć się zbędnych myśli? Jak oczyścić umysł i pozostawić tylko te, które są dla nas korzystne?

Metoda jest prosta i przyjemna. Po prostu wypuszczać myśli, które są zbędne. Jeśli coś nie jest Ci potrzebne lub jest niekorzystne – zapomnij o tym, zrób z tej myśli chmurę, która odpłynie. Jeśli będziesz się nad czymś zastanawiać, rozmawiać o danej myśli, to nadasz jej wartości i z małego obłoczku stanie się chmurą gradową. Nie pozwól na to. Masz świadomość, że dana myśl nie jest Ci do niczego potrzebna – puść ją, niech zniknie.

„Wyrzuć śmieci… śmieci masz w głowie… to Twoja pierwsza lekcja, naucz się wyrzucać wszystko, co zbędne.”

A po co się pozbywać myśli? Oczywiście nie należy pozbywać się wszystkich myśli zawsze. Ja mam codziennie swój czas, w którym siadam i oczyszczam umysł. Pozwalam przepływać myślom przez niego. Czasem jest to niczym autostrada bez ograniczenia prędkości, czasem niczym polna droga z bardzo małym ruchem. Myśli płyną aż do momentu, kiedy znikają i jest czysty umysł. Takie chwile są niczym reset dla mojego umysłu. Pozwala mi to zrobić w nim miejsce na to, by dostrzec chwile i by zrobić miejsce na coś wartościowego. Tobie także proponuję takie ćwiczenie, by usiąść w ciszy, zapalić może jedną, a może więcej świec, zrobić sobie atmosferę taką jak lubisz… i pozwolić myślom płynąć. Niech płyną i znikają w oddali… i tak dopóki nie poczujesz, że już ich nie ma… I zobacz jak będziesz się czuł.

Twój umysł będzie świeży i lekki. Nawet jeśli się zdarzy, że za pierwszym razem nie uda Ci się pozbyć wszystkich zbędnych myśli, ćwicz… i bądź wytrwały, efekty są tego warte.

„Gdy będziesz Tu i Teraz, zdziwisz się, co potrafisz i jak łatwo Ci to przychodzi.”

Kiedy ja nauczyłam się oczyszczać umysł, zyskałam świadomość tego, co i jak myślę. Nagle to, co robiłam, jak działałam, co czułam, to wszystko stało się bardzo proste i klarowne. Rzeczy, które sprawiały mi jakieś trudności okazały się dziecięcą igraszką. Co piękniejsze, zaczęłam dostrzegać w chwili obecnej to, co przemykało obok mnie.

Proszę, powiedz mi jak często w Twojej codzienności, jadąc np. do pracy, widzisz piękno przydrożnych drzew lub zauważasz uśmiech dziecka idącego z matką? Kiedy ostatnio w nocy spojrzałeś na gwiazdy lub kiedy widziałeś piękno i emocje u bliskich Tobie osób?

Pozbywając się zbędnych myśli, robimy miejsce na to, by więcej zauważać, więcej doświadczać i robić to bardziej świadomie. Pozbywamy się często zbędnych negatywnych emocji, które były związane z myślami, które nas może przygnębiły, a może dręczyły. Natura nie lubi pustki, więc właśnie w to miejsce, które robisz, wyrzucając zbędne myśli, wskakuje dla Ciebie coś bardziej wartościowego. Co to jest lub będzie, tego nie wiem. Tylko Ty to wiesz.

Kiedy ja odkryłam, czym są myśli, jakie mają znaczenie w moim życiu i czym właśnie jest ich świadomość, wiele rzeczy stało się dużo prostsze, a jeszcze więcej „problemów” znikło. Dziś już nie mam problemów… dostrzegam chwile.

A czy Ty skorzystasz z tego, co tu napisałam, hmm… nie mam pojęcia.  Ale po coś tu trafiłeś. Jak wykorzystasz tą chwilę i jaką teraz masz świadomość tego, o czym myślisz – to już tylko od Ciebie zależy, co zrobisz z tym, co tu ode mnie otrzymałeś.

„Życie to decyzje, sam zdecydujesz czy chcesz być ofiarą, czy kimś innym.”

Joanna L.